Spojrzałam dziś w kalendarz i okazało się, że mamy bardzo
mało czasu!
Źle to jakoś obliczyłam- jeśli mamy dojechać do Santiago de Cuba
21.07, kiedy to oczekuje nas rodzina Javiera, to musimy odpuścić dzikie plaże w
okolicach Cutijas. W podjęciu tej trudnej decyzji pomogło nam kilka czynników. O11.00 tutejszego czasu Polska zmierzyła się z Senegalem w pierwszym meczu Mundialu
2018. Reżimowa telewizja kubańska pokazuje wszystkie mecze a telewizorów tu o
dziwo pod dostatkiem. Znowu trafiliśmy więc do Charlies’s Tapas Bar, gdzie w
towarzystwie przystojnych kelnerów obejrzeliśmy pierwszą porażkę polskiej
drużyny (1:2)Szkoda, bo dziś urodziny Maciusia i myślałam, że będzie miał
fajny prezent-:)
Poza tym zaczęło padać. Opuściliśmy więc Vinales, które tak
skradło moje serce, zahaczając jeszcze po drodze o poniekąd słynny, ale
paskudny Mural de la Prehistoria ( tylko z daleka ale i to bez sensu, bo chyba
nie widziałam równie kiczowatego „dzieła”, które w tak spektakularny sposób
popsuło piękną skałę).
Punkt widokowy Mirador niedaleko sympatycznego hotelu
Los Jazmines godny polecenia, bo faktycznie roztacza się stąd przepiękny widok
na dolinę Valle de Vianles, która w 1999 r. została objęta patronatem jako
Kulturowe i Przyrodnicze Dziedzictwo Ludzkości.
Między Vinales a Havaną ( zjazd na 51 km A4) znajduje się
przedziwna modelowa wioska-Las Terrazas, obecnie Rezerwat Biosfery, od 1985 r.
pod patronatem Unesco ( wstęp na teren Rezerwatu 2 CUC/osoba).Las Terrazes
powstało w ramach rządowego projektu ( 1968-1971) na 5000 ha zniszczonego i
spustoszonego terenu- utworzono tarasy o łącznej długości 1500 km i posadzono 6
mln drzew a później zbudowano tą idylliczną miejscowość Las Terrazas i
osiedlono tam zubożałych rolników, głównie w biało- czerwonych domkach wokół
jeziora San Juan. Obecnie mieszka tu ok. 1000 osób, w tym wielu artystów
posiadających swoje otwarte atelier.Na budynkach odcisnął się już ząb czasu i przydałaby
się im renowacja, ale mimo to całość robi niesamowite, bajkowe wrażenie. Duża
ilość egzotycznych roślin, rzadkich okazów ptaków i ta cisza..Mieszkańcy jak
nigdzie indziej dbają o przyrodę a ta odwdzięcza się im obficie.
Mieliśmy
okazję pobyć i doświadczyć tej symbiozy jedząc lunch w ekologicznej wegańskiej
restauracji El Romero. Dania zawierały kwiaty lotosu, egzotyczne owoce,
ekologiczne warzywa, masę traw i nieznanych mi liście no i oczywiście czarną
fasolę podawaną na dziesiątki sposobów.
Do tego kawa parzona wg receptury
stosowanej przez rolników do końca XX w.
W okolicy można również popływać w naturalnych Banos del Rio
San Juan albo wybrać się do „Tęczowego Wodospadu” ( Salto del Arco Iris) w
pobliskim Soroa, ale nie starczyło nam czasu a poza tym zaczął padać deszcz,
który przeszedł w regularną burzę z piorunami, która towarzyszyła nam prawie do
samego Cienfuegos.
Pora deszczowa pokazała swoje oblicze, ale znowu nie dała
nam się bardzo we znaki, bo przecież i
tak byliśmy w drodze.
Do Cienfuegos dotarliśmy już po zmroku ( słońce zachodzi
tutaj parę minut po 20.00 i nastaje ciemność). Dobrze, że „nasza Pani z
Vianles” zadzwoniła do casy, której dała mi wizytówkę, bo ciężko po ciemku
znaleźć jakiś nocleg. Tak to właśnie tutaj działa- wystarczy mieć zarezerwowany
pierwszy nocleg, dalej dostaje się „rekomendacje” kolejnych noclegów ( a
właściciele casas swoją dolę za polecenie). W tym przypadku cena za pokój 26
CUC ( z czego 1 CUC dla Pani z Vinales za polecenie). Na wizytówce casy
znajduje się informacja, że posiada taras z wi-fi na dachu. W praktyce-
zlokalizowana jest przy placu, na którym jest hot-spot, więc na tarasie łapie
wi-fi- oczywiście jest to wi-fi na kartki.
Przy placu znajdują się dwie lokalne
knajpki z kubańskimi fast foodami i napojami(-jedna nazywa się El Rapido i jest to rodzaj kubańskiego "maca")- udaje nam się nabyć piwo płacąc
lokalną walutą ( CUP)- sukcesem jest to, że piwo w ogóle jest dostępne ( w sklepach nie znalazłam) a
do tego kosztuje w przeliczeniu 2 pln ( a nie 8-10 pln- tyle kosztuje w barach
dla turystów). Podobnie jest z pizzą, którą można tu nabyć za parę groszy i
jest zaskakująco dobra.
Na zdjęciu poranek w El Rapido- czynne jest 24 h i można za 20gr wypić naprawdę dobrą kawę:




































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz